Widzieć więcej

Druga książka Przemka Śleziaka vel Tony’ego Kososkiego to kontynuacja jego przygód opisanych w tomie zatytułowanym „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”. Po króciutkim wstępie, w którym autor dzieli się swymi marzeniami w kwestii tego, co chciałby zrobić po skończeniu swej długiej wyprawy przenosimy się do peruwiańskiego Iquitos. I jak to zwykle u niego bywa, od razu doświadczamy egzotycznej odmienności.

Tłuste larwy na przekąskę? Czemu nie! Tony słysząc, że sprzedaje się takie na lokalnym targu od razu udaje się tam by ich skosztować. Udaje się z księdzem na mszę do więzienia, choć tu niestety relacja jest skąpa.
Aby zdobyć miejsce na statku żeglującym Amazonką zgłosił się do kapitana jako sprzątacz. Potem tradycyjnie już autostopem dojechał do Ekwadoru, który ocenia jako kraj wyjątkowo europejski, i w którym przydarzyła mu się kradzież telefonu.

Jego przygody nadal zadziwiają: łowi piranię, ujarzmia anakondę, bierze udział w polowaniu na kajmana, a nawet zostaje aresztowany przez wenezuelski wywiad wojskowy, któremu trudno uwierzyć w niskokosztową autostopową wyprawę młodego Polaka przez kraje Ameryki Południowej. Ten niesamowity chłopak nocował u policjantów i strażaków, zwiedzał ruiny, wulkan, obserwował walki kogutów.  Wbrew wcześniejszym postanowieniom odwiedził Wenezuelę, już ogarniętą kryzysem gospodarczym, gdzie również korzystał z noclegów na… komisariatach. Jako atrakcję przeżywa stanie w długiej kolejce do wenezuelskiego sklepu, co nie powinno dziwić, wszak z racji wieku nie miał możliwości doświadczyć takich sytuacji w Polsce z lat socjalizmu.

Nadal jest to styl pisania młodego chłopaka, więc zdarzają się tu młodzieżowe określenia typu „koleś”, „zajebiście”, bywa też, że autor rzuci mięsem. Tym razem jednak więcej jest tu przemyśleń, często bardzo dojrzałych, jak w kwestii ekologii czy wegetarianizmu. Sam Tony przyznaje, że zmienił opinię w pewnych kwestiach po zobaczeniu na własne oczy realiów świata latynoskiego, czym bardzo mi zaimponował. To kolejny dowód na to, że podróże naprawdę kształcą. I pokazują zupełnie inną rzeczywistość niż ta z relacji telewizyjnych serwisów informacyjnych.

„Podróż nauczyła mnie, że jeśli naprawdę na czymś mi zależy, to zawsze znajdzie się rozwiązanie – wystarczy jedynie nieco wyobraźni, aby je odszukać albo oszukać i czekać, aż przyjdzie”. I niech te słowa Przemka vel Tony’ego będą mottem wszystkich czytelników jego obu książek. Ja się z nim zgadzam w stu procentach. Wszak chcieć to móc…

Literacko książka nie porywa, w pewnych miejscach jest nieco chaotyczna, ale to tylko dodaje według mnie autentyczności i naturalności. Wszak pisał ją młodzieniec, który emanuje entuzjazmem i pozytywną energią i któremu chyba do dziś trudno uwierzyć, że lawinowo wręcz spełniał po kolei wiele ze swych marzeń. A kolejne przed nim. I wierzę, że w końcu je spełni.

Tony Kososki, Widzieć więcej, Warszawa : Muza, 2017.
ISBN 978-83-287-0654-5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *