Polak sprzeda zmysły

Jacy jesteśmy? Czego potrzebujemy? Co nam doskwiera? Na tego typu pytania odpowiadają książki z gatunku literatury faktu, a  niniejsza do tego gatunku należy. Konrad Oprzędek spróbował nieco zamieszać w temacie. I niech Was nie zwiedzie okładka.

Swe opowieści ułożył na podstawie rozmów z osobami, które są autorami rozmaitego typu ogłoszeń, bowiem, jak sam twierdzi: „najprawdopodobniej nie ma formy twórczości, która byłaby bliższa życiu niż literatura z ogłoszeń”. Pomysł nie jest jego, przyznaje na wstępie książki, że wzorował się na wydanej pół wieku temu książce „Trzy złote za słowo” Krzysztofa Kąkolewskiego.

Na 150 stronach dotyka różnych tematów, pogrupowanych w 3 części.
Część I zaczyna się z grubej rury – to reportaż o kobietach pragnących tak bardzo zostać matkami, że zamieszczają ogłoszenia w poszukiwaniu dawcy nasienia. Z powodów finansowych odpada fachowo wykonany zabieg inseminacji w jakiejś klinice i zostaje im mozolne selekcjonowanie internetowych „dawców”, niejednokrotnie zwykłych napaleńców, dodatkowo ordynarnych. A potem wynajem pokoju w motelu i… „zabieg”. Smutny to reportaż.

Kolejny reportaż można by uznać nawet za śmieszny, ale w gruncie rzeczy jest o potrzebie bliskości zaspokajanej przez samotnych mężczyzn w nietypowy sposób – poprzez kupno używanej damskiej bielizny, a czasem nawet czegoś więcej, bo są i tacy, którzy lubią „złoty deszcz”. Kupowany w internecie rzecz jasna. Ale nabywców ogarnia rozczarowanie, kiedy owym „deszczem” okazuje się być… rozwodniona herbata. Autorka ogłoszenia sprzedaje kilkanaście pojemniczków miesięcznie, dorabiając sobie do pensji. I dziwiąc się, że są chętni na takie coś…

W dalszej części książki czytamy o ludziach żyjących ze śmieciowych umów, tęskniących za etatem i stabilizacją. Ten tekst może dć do myślenia osobom marzącym o zostaniu wolnymi strzelcami. Zawsze trzeba pamiętać, że nie każdemu udaje się zdobyć reputację i stałą klientelę. Trójka opisanych tu osób jest na rozdrożu i nie wiedzą jak z tego wyjść.

W rozdziale „Być jak Andrzej Stasiuk” autor przytacza historie ludzi tworzących fałszywe profile osobowościowe w internecie. Swoje życie uważają za nieudane lub nieciekawe i to drugie wirtualne „ja” daje im namiastkę szczęścia. Tytuł nawiązuje do fragmentu wypowiedzi Stasiuka, którym posłużył się internauta opisujący siebie jako pisarz. Ale można iść dalej, można na przykład skopiować zdjęcie ekskluzywnego domu i na forum przedstawić jako swój. Podziw innych to zarazem solidnie podbudowane ego. Dopóki oszustwo nie zostanie wykryte.

Sprzedać w internecie można prawie wszystko, to tylko kwestia ceny. Można sprzedać nawet własną nerkę, choć to akurat łatwe nie jest. Gdy ma się długi, nerka staje się zwykłym towarem. Albo smartfon lub telewizor, który jeszcze niedawno był nowością. To błędny cykl kupowania i sprzedawania, w zależności od tego, czy ma się pieniądze czy akurat zaczyna ich brakować. Niewolnicy konsumpcjonizmu nie potrafią z niego wyjść.

Świat z ogłoszeń to często świat iluzji, lecz bardzo smutny. To prawda o nas samych, czy tego chcemy czy nie. Kilka kliknięć potrafi zmienić świat. A że tylko na chwilę? Za naprawdę dużą cenę? Tym się mało kto przejmuje.

Konrad Oprzędek, Polak sprzeda zmysły, Warszawa 2016
ISBN 978-83-943118-2-7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *