Oczami dos gringos. Kuba, Kolumbia i Amazonia

Kolejna książka Wydawnictwa Sorus autorstwa małżeństwa podróżników i kolejna bliska mi tematyką, bo ponownie chodzi o podróż po krajach latynoskich, które lubię, szczególnie tematykę Amazonii. Poza tym znam Kubę, odwiedziłem ją wiosną 2018 roku (niebawem ukaże się moja książka opisująca tę podróż) i ciekaw byłem jak zostanie tutaj opisana.

Tym razem w podróży towarzyszył im nastoletni syn. Ich głównym celem była Kolumbia, która według relacji różnych ludzi zmienia się na lepsze, staje się coraz bardziej bezpieczna. Państwo Alicja i Jan zdecydowali się odwiedzić ten kraj i gdy wszystko było już zaplanowane okazało się, że nie ma już biletów lotniczych do Kolumbii w rozsądnych cenach i trasach. I wtedy przypadkiem znaleźli połączenie z przesiadką na Kubie.

Opisują problemy z uzyskaniem karty turysty, dokumentu pełniącego rolę kubańskiej wizy, potrzebnego przy odprawie celnej po przylocie do tego kraju. Wrażenia z pobytu na wyspie wzmocnione są wypowiedziami ich syna, który rzeczywistości socrealistycznej wcześniej siłą rzeczy nie miał szans poznać. Dlatego właśnie jest tu sporo dialogów, których z kolei nie było w ich poprzedniej książce. Są one jednak często banalne, wręcz dziecinne.Być może inne nie mogły być, wszak inicjował je nastolatek. Niemniej czytało się je dziwnie.

Z Hawany polecieli lokalnymi liniami do Santiago de Cuba. Tam odwiedzili sklep agd/rtv, gdzie ich syna zszokowały kineskopowe telewizory i podobnego sortu produkty, legendarne z naszego punktu widzenia. Opisują pożar jednego z domów na ulicy i przyjazd straży pożarnej, która nie mogła zrobić nic poza odcięciem prądu bo… ich wóz nie był napełniony wodą. Próbowali zobaczyć bazę Guantanamo, ale zobaczyli…  prawie nic, bo niewiele widać z punktu widokowego. W Baracoa rozczarowali się miastem, częściowo opuszczonym, i nie zabawili tam długo. Nie udało im się kupić też czekolady, z której ów region słynie. Owszem, na stacji benzynowej mieli okazję kupić dwie tabliczki czekolady od człowieka, który podszedł do nich oferując ów produkt, ale okazał się być oszustem. Następnie pojechali do Trynidadu, który opisują jako miasto całkowicie odmienne od reszty Kuby, nie oddające klimatu wyspy. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, zapewne zobaczyli tylko odrestaurowaną starówkę (istotnie piękną i… odbiegającą od reszty Kuby), jednak dalsza część miasteczka to jednak nieco inne widoki i wrażenia. Zwiedziłem większy obszar Trynidadu i widziałem zupełnie inne realia.

Po przylocie z Hawany do Kolumbii są zaskoczeni zimnem (sic!). Mnie z kolei zaskoczyło właśnie ich nieprzygotowanie (ignorancja?), bowiem każdy podróżnik powinien znać warunki klimatyczne docelowego kraju. Gdy u nas jest lato, w Kolumbii jest zima, cieplejsza od naszej zimy, ale jednak to chłodna pora.

Niestety wiele o Kolumbii nie dowiemy się z tej książki, a szkoda. Informacje dodatkowe są krótkie, bardzo powierzchowne. Za to dużo (jak dla mnie za dużo) miejsca poświęcono opisowi choroby wysokościowej, jaką przeżyła autorka. Miłym zaskoczeniem, i ciekawostką zarazem, jest opis ich wizyty w dwóch kolumbijskich kopalniach soli, gdzie tamtejsi przewodnicy wiedzą co nieco o polskiej kopalni soli w Wieliczce.
Ciekawą wyprawą był kilkudniowy trekking do Zaginionego Miasta i nie wątpię, że dla samych autorów była to wyprawa do zapamiętania na całe życie, jednak opis trekkingu bardziej przypomina powieść niż reportaż. Chciałoby się zobaczyć dżunglę ich oczami, poczuć otaczające zapachy, tymczasem relacja, choć dość długa, jest spłycona. Nie czuć dramaturgii, klimatu dżungli, no i samej tajemnicy ukrytej w głębi. Szkoda.

Owe braki wynagradza jednak ostatnia część książki – Amazonia. Opis nocnego spaceru po dzungli, wizyty pająka w śpiworze, pobyt u Inidian Tikuna i na końcu podróży – w Iquitos, to ciekawe wrażenia opisane w równie ciekawy sposób, uzupełnione dodatkowymi informacjami. Niestety tu także jest trochę zbędnych dialogów między autorami i ich synem i dla mnie było to dużą wadą.

Minusem książki jest nadmiar banalnych dialogów, jakie autorzy prowadzą między sobą (dużo lepiej byłoby zamieścić zamiast tego dialogi z tubylcami, tak aby czytelnicy mogli poznać co miejscowi czują, jak żyją itp.).
Plusem jest naturalność, nie ma tu koloryzowania ani robienia na siłę dramatyzmu z rzeczy błahych (co zdarza się w niektórych książkach). Dodatkowym plusem są ciekawe zdjęcia.

Ogólna ocena: średnia.
Dla podróżników informacje podane w książce mogą być miejscami zbyt trywialne, ale dla pozostałych osób tekst może być ciekawy i stanowić zachętę do samodzielnej eksploracji odległych krajów.

Alicja Kubiak, Jan Kurzela, Oczami dos gringos. Kuba, Kolumbia i Amazonia. Poznań: Wydawnictwo Sorus, 2016
ISBN 978-83-65419-24-8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *