Najlepsze buty na świecie

Więźniarki opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi, a więźniowie owcami. Uzdrowiska zamiast leczyć trują smogiem, a mieszkańcy Oświęcimia nie mogą uzyskać porozumienia z dyrekcją Obozu-Muzeum. To nie fikcja, to fakty. Mimo nijakiej okładki, ta książka zawiera ciekawe treści. Mnie wciągnęła.

Książka podzielona jest na pięć części, z których każda dotyczy osobnego tematu i zawiera po kilka reportaży zgrupowanych wokół niego.

Część pierwsza to temat trudny i kontrowersyjny, szczególnie w naszym, katolickim, kraju, gdzie Kościół jest postrzegany w specyficzny sposób, a księża często traktowani są jako osoby jakby z innego świata. Mamy tu reportaż o wikarym z niewielkiej małopolskiej parafii, podejrzanym o pedofilię, którego, jak nietrudno się domyśleć, większość parafian broni. Dla nich ważne jest że pomagał w oazie, organizował mecze, wyjazdy dla młodzieży, pielgrzymki. „W miastach takie rzeczy nie przejdą. Tu jest inaczej” – mówi jeden z mieszkańców i sprawa jest jasna, wiadomo, że ksiądz jest „nie do ruszenia”.

Kolejne reportaże w tej części to ten o księdzu Piotrze Dzedzeju, planującym wydanie książki zawierającej historie byłych księży, oraz tekst o proboszczu podkarpackiej miejscowości, gdzie brutalne zachowanie proboszcza doprowadziło do samobójstwa młodego chłopaka. Tu również duchowny był poza prawem.

Niewielkie miasto Szczucin, położone niedaleko Tarnowa to bohater reportażu z drugiej części. Jego mieszkańcy cierpią od lat na rozmaite choroby dróg oddechowych, włącznie z nowotworami, co spowodowane jest obecnością Zakładu Wyrobów Azbestowo-Cementowych, który przez kilkadziesiąt lat swej działalności dawał pracę wielu ludziom w okolicy. Początkowa euforia z czasem zmieniła się w przekleństwo, tym bardziej, że nikt o chorych ludzi nie dbał. Okolica się wyludnia, pracy nie ma, ludzie skazani na wegetację stopniowo umierają.

Kwestia jakości powietrza poruszona została także w innym reportażu w tej części. Wiedzieliście, że wiele polskich uzdrowisk oraz innych miejsc typowo turystycznych w czasie zimy po prostu… truje? Autor zbadał to osobiście, za pomocą specjalistycznej aparatury wypożyczonej z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej. Rabka, Szczawnica, Zakopane – zimą toną w… nie, nie w śniegu, choć może czasem… Toną w smogu, choć oczywiście w Polsce obowiązuje opłata klimatyczna i nikt jej anulować nie zamierza. Ot, Polska.

Kolejna część to dwa teksty poświęcone Niemcom. Najpierw pchli targ w Berlinie, na którym Polacy, oprócz Turków, Rosjan, Litwinów co sobota polują na rozmaite używane przedmioty, by potem odsprzedać je w kraju z zyskiem. Opis jest bardzo sugestywny i czytając kolejne linijki ma się wrażenie, że się tam samemu jest, wśród śmieci, kurzu, aut z bagażnikami wypełnionymi starą elektroniką, porcelaną, ciuchami.
Drugi reportaż to historia kobiety z Mazur, która po powrocie z długoletniego pobytu w Niemczech domaga się zwrotu gruntu i domu, w którym zamieszkała miejscowa rodzina. Tekst to wymiana argumentów obu stron, bez widoku na kompromis.

Najciekawsza dla mnie część to kolejna, czwarta, poruszająca tematykę więzienną i rehabilitacyjną.
„Przez dotyk” to reportaż o programie „Bona”, w którym skazane z Zakładu Karnego w Lublińcu pracują jako wolontariuszki w Domu Pomocy Społecznej, opiekując się upośledzonymi dziećmi opuszczonymi przez rodziców. Ta relacja działa korzystnie dla obu stron i dobrze byłoby, gdyby podobne programy wdrożono w całym kraju.
„Owca oznacza nadzieję” dotyczy innego programu dla więźniów – „Czarna Owca”. Skazani mają pod opieką pasiekę i owczarnię. Program się sprawdza, jest dla więźniów solidną, choć chwilową, odskocznią od realiów celi. Jest swoistym sukcesem, że mimo sprzyjających ku temu warunków nie uciekł żaden z więźniów zajmujących się zwierzętami.

Część piąta to z kolei tematyka okołowojenna, począwszy od mundurów Wehrmachtu a skończywszy na związku byłych więźniów obozów hitlerowskich.
Z pierwszego reportażu czytamy o pasji członków grup rekonstrukcyjnych i ich dbałości o historyczne detale, dowiadujemy się też, że to właśnie niemieccy żołnierze mieli najlepsze buty na świecie.
Kolejne poświęcone są poszukiwaniu ocalałego z obozu zaginionego brata przez jego siostrę, ponurej przeszłości (a także teraźniejszości) Chełmna, Oświęcimia i Rabki, rozgoryczenia członków Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.

Reportaże są suche, bezstronne, podają tylko informacje, i tak chyba powinno być. Autor jest tylko pośrednikiem, nie zabiera głosu, nie komentuje.
Sporo tekstów, poza tymi z części czwartej, jest jakby bez zakończenia, jakby brakowało tam „kropki nad i”. Dopiero w Postscriptum autor zamieszcza informacje na temat dalszego ciągu tych historii. Większość dobrze się zakończyła.
Wydawnictwo Czarne jak zwykle staje na wysokości zadania, zaś autor okazuje się być dobrym reporterem. Na pewno sięgnę po inne książki jego autorstwa.

Michał Olszewski, Najlepsze buty na świecie, Wołowiec 2014
ISBN 978-7536-868-0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *