Łzy mojej duszy



Indoktrynacja to zła rzecz. Gorzej gdy dotyczy obywatelki Korei Północnej. Jeszcze gorzej gdy owa obywatelka decyduje się zostać agentką, jak sama o sobie mówi – „wierną córką Kim Ir Sena”. I jest skłonna dokonać wielu złych rzeczy, w tym tej najgorszej…


Już w prologu książki poznajemy bohaterkę jako morderczynię, która doprowadziła do katastrofy samolotu Korean Air 858, zabijając sto piętnaście osób. Ona sama ocalała dzięki temu, że na trasie lotu do Bangkoku samolot miał międzylądowanie w Abu Zabi, gdzie agentka i jej towarzysz, również agent, wysiedli, zostawiając uzbrojoną bombę na pokładzie. Po wykryciu zamachu oboje agenci zażyli truciznę, lecz bohaterka została uratowana, czego do dziś żałuje z powodu wyrzutów sumienia i ogromu emocji jakie wzbudziła.

Jak jednak doszło do tego wszystkiego? Jak zostaje się wiernym poddanym tak bezlitosnego reżimu jak ten z Korei Północnej? I jak zrobić z człowieka maszynę bez uczuć, która ma kochać jedynie swego przywódcę i być gotowa do zabijania w myśl tej miłości?

Autorka przedstawia proces dehumanizacji i siania nienawiści do imperializmu, jako źródła wszelkiego zła, który to proces zaczyna się już w dzieciństwie. Opisuje indoktrynację wśród uczniów, nakłanianych do kontroli dorosłych.

Bohaterka miała spokojne życie w swej ojczyźnie, gdyż urodziła się w uprzywilejowanej rodzinie. Mając „właściwe” pochodzenie i nieskazitelną opinię w swym środowisku, a zarazem świetne wyniki w nauce, mogła studiować na prestiżowej uczelni – Uniwersytecie Kim Ir Sena. Przyjmowano tam tylko dzieci wysoko postawionych urzędników państwowych, a sama uczelnia, nastawiona szczególnie na ideologię, zorganizowana była w stylu wojskowym.

Dziewczyna była zapewne pod obserwacją i w drugim roku jej studiów wezwano ją do dziekana gdzie sprawdzono jej znajomość ideologicznych tekstów. Po kolejnej weryfikacji przeprowadzonej kilka dni później oznajmiono jej, że została mianowana członkiem partii. Wtedy jeszcze nie wiedziała co ją czeka.

Poznajemy kolejne etapy szkolenia bohaterki. Jest uczona strzelania (także z łuku), jazdy autem po torze przeszkód na czas, sztuk walk, teorii wojskowości, języków obcych itp. Egzamin końcowy jest w stylu akcji Jamesa Bonda – bohaterka ma za zadanie przekraść się na teren strzeżonego budynku, dostać się do sejfu i odczytać ukrytą w nim informację. Akcja z tym związana jest naprawdę pasjonująca. Dowiadujemy się przy okazji, że strażnicy owego obiektu uzbrojeni są w… broń używaną w paintball. Trafienie kulką wypełnioną farbą oznacza koniec misji.

Perfekcyjna znajomość japońskiego decyduje o tym, że jako pełnoprawna agentka północnokoreańskiego wywiadu zostaje wysłana na straszną misję, wobec której nie ma żadnych dylematów. Ma doprowadzić do wybuchu bomby w samolocie wypełnionym w większośći obywatelami Korei Południowej, co do samego końca nie wzbudza u niej żadnych negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie, w ten sposób eliminuje przecież wrogów swego państwa. Wyrzuty sumienia odzywają się dopiero w więziennej celi, a z czasem zaczyna się zmieniać jej stosunek do rządu Korei Północnej. Ostateczna przemiana dokonała się, gdy została uniewinniona przez prezydenta Korei Południowej, który argumentował to faktem indoktrynacji wśród obywateli północnego sąsiada. To pranie mózgu dokonało tej masakry, wyjaśniał, a bezpośrednim sprawcą jest reżim Korei Północnej. Piętno mordercy jednak zostało.

To przejmująca książka o smutnym losie ludzi uczonych nienawiści. Książka o złym systemie, który ma się dobrze już od siedemdziesięciu lat. I niestety zarówno reżim Kim Dzong Una jak i wyrzuty sumienia Kim Hyon Hui będą trwać jeszcze długo.

Kim Hyon Hui,  Łzy mojej duszy, Kraków: Veni Vidi Vici, 2014
ISBN 978-83-936622-6-5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *