Autostopem przez życie

Jak pisze autor we wstępie, „to książka dla tych, którzy kochają życie i uwielbiają czerpać z niego pełnymi garściami”. A Przemek Skokowski potrafi czerpać i to jak! Podróżować niskim kosztem też potrafi. Kwestia tylko jak potem przelewa to na papier. No to zobaczmy…

Świat można zwiedzać tanio. Naprawdę. Wystarczy mieć dużo wolnego czasu (no tak, z tym większość ludzi ma problem), namiot, brak dużych wymagań. Znajomość języków obcych, choć przydatna, nie jest konieczna. Pieniędzy na lokalny transport wiele nie trzeba, autostop jest tani.

Autor zaczął przygodę z podróżowaniem dość wcześnie, bo tuż po maturze, ale dopiero po kilku latach postanowił połączyć swą pasję z jakimś wyższym celem. Stwierdził, że skoro na całym świecie krzywdzone są dzieci ten fakt może być czynnikiem spajającym rozmaite kraje na trasie podróży. Inicjatywa Przemka nosząca nazwę „Pocztówki z Europy”, poparta udziałem osób zaangażowanych w crowdfunding, zaowocowała zebraniem wystarczającej kwoty.

Przemek vel Pasha ma w sobie zapał, młodzieńczą pogodę ducha, kontakty na couchsurfingu. Nie ma za to zbyt wiele pieniędzy, czasem z tego powodu jada bardzo skromnie. To jednak nie umniejsza wrażeń, wręcz przeciwnie, wydaje się być zadowolony przez cały czas. Jest idealnym dowodem na to, że poznawanie świata nie wymaga wcale dużych pieniędzy.

Wyprawę zaczął w Gdańsku, z którego przez Litwę, Łotwę, Rosję dociera do Chin, dalej przez Laos i Tajlandię jedzie do Birmy. Podróżuje różnymi środkami lokomocji, najczęściej autami osobowymi i TIRami, ale w Birmie podwieziono go… ambulansem. Sypia w rozmaitych miejscach, zdarzyło się nawet spać w drogim hotelu, gdzie nocleg zafundował mu bogaty Chińczyk. Swą podróż kończy w Bangkoku, dokąd wrócił z Birmy, gdyż z tego miasta miał wylot do Polski.

Nie ocenił dobrze stolicy Tajlandii, ale też nie zwiedził jej solidnie, mając na to bardzo mało czasu. To błąd, bo to miasto ma to i owo do zobaczenia, ale z powodu sporego obszaru trzeba mieć na to kilka dni. Wiem to z własnego doświadczenia.

Mimo, że Skokowski zwiedził różnorodne miejsca i przebył ogromne połacie świata, książka jest… nijaka. W trakcie czytania nie czułem kompletnie klimatu tej podróży, po raz kolejny potwierdza się to, że pisanie w stylu kronikarskim – „robiłem to i to, zobaczyłem to i tamto”, dzień po dniu, jest po prostu nużące dla czytelnika. A przynajmniej było takie dla mnie. Owszem, nie ma tu nadęcia, jest przyjazny język i naturalność w narracji, ale to dla mnie za mało by lektura była wciągająca. Ot, parę ciekawostek i tyle.

To, co przeczytałem szybko ulegało zapomnieniu. Taki styl pisarski zdecydowanie nie jest w moim typie. Podziwiam Przemka za odwagę by wyjechać tak daleko na tak długo i mam nadzieję, że jemu te przygody zapadły w pamięci na długo. Mnie niestety nie.

Minusem są też niektóre zdjęcia, które robione jako tzw. „selfie” są niewątpliwie atrakcją dla autora, ale już dla czytelnika niekoniecznie takie muszą być. W książce podróżniczej chodzi przecież głównie o to, aby pokazać odbiorcom inny świat, widziany oczami autora. Stąd moim zdaniem zdjęcia tego typu są w takim miejscu niewłaściwe.

Można zobaczyć wiele i opisać to nijako, ale można też stworzyć znakomitą podróżniczą relację. Całkowitym przeciwieństwem Skokowskiego jest (pod względem czysto piśmienniczym) niejaki „Kotlet”, który również odbył długą podróż, w podobnym zresztą kierunku, także samotnie. Jego książka jest świetna, relacja już wkrótce.
A póki co… spakowaliście już plecaki?

Przemysław Skokowski, Autostopem przez życie, Warszawa 2014
ISBN 978-83-7758-710-2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *