Kuba-Miami. Ucieczki i powroty

To co odróżnia tę publikację od innych reportaży dotyczących Kuby to fakt, że w dużej mierze oparta jest ona na rozmowach z Kubańczykami, także z tymi, którym udało się opuścić wyspę. Autorka jest żoną Kubańczyka, często jeździ na Kubę i zna tam sporo osób. Pierwszym zdaniem po polsku, jakiego jej mąż się nauczył było „czy ktoś z was potrafi budować tratwy?”. To początek monologu, cichego krzyku rozpaczy.

Kubańczycy chętnie dzielą się z autorką swymi opowieściami, bo jako Polka jest dla nich pewnego rodzaju symbolem zwycięstwa nad komunizmem. Kojarzą Wałęsę i Jana Pawła II.

Książka porusza kilka kubańskich kwestii, ale najwięcej miejsca poświęcono zagadnieniu balseros – uchodźców na tratwach. Chęć opuszczenia „raju” jest u niektórych tak silna, że podejmują wiele prób, jak np. jeden z bohaterów książki, Iraik. Próbował uciekać 6 razy. Za każdym razem dopływał już do Key West i prawie mu się udawało. Prawie.

Inny, Gabriel, zrealizował swe marzenie, lecz jego droga nie była taka jak u większości kubańskich emigrantów. On ruszył drogą lotniczą do Ekwadoru, stamtąd autobusami do Kolumbii, potem Panama, Kostaryka, Nikaragua, Honduras, Gwatemala, Meksyk. Dotarł do USA po wielu perypetiach i próbach wyłudzenia pieniędzy od tamtejszych policjantów, bowiem wszędzie obowiązują łapówki. Gabriel czerpał rady z facebooka, gdzie inni emigranci dzielili się uwagami i polecali zaufanych przewodników. W USA, przez Kubańczyków nazywanych Yumą, znalazł pracę, lecz nie jest szczęśliwy. Na Kubie, jak sam mówił, człowiek nigdy nie jest sam, a w Yumie męczy go brak rodziny i znajomych.

Kolejny, Alejandro, też pracuje w USA, początkowo w Nowym Jorku, ale woląc cieplejszy klimat przeniósł się na Florydę, która według niego jest jakby bardziej kubańska. Obnaża mentalność kubańskich uchodźców, którzy błyskawicznie zachłystują się luksusem i towarami, które w ich ojczyźnie są trudno dostępne. Chcą mieć wszystko, i to od razu. Ale, z drugiej strony, czy można im się dziwić? Alejandro cierpi na wysokie ciśnienie, ale, jak twierdzi, po przylocie na Kubę wszystko się w organizmie normalizuje i tabletki nie są już potrzebne. Czyżby syndrom tęsknoty?

Autorka pojechała do Miami, gdize na Calle Ocho, jedynej ulicy zamieszkałej wyłącznie przez Kubańczyków, rozmawiała z tamtejszymi mieszkańcami. Powodzi im się różnie, rozmaite mają też zdanie o życiu w USA w porównaniu z życiem na Kubie.Tutejsza społeczność hucznie świętowała śmierć Fidela, wznosząc okrzyki i bawiąc się do późna. Telefony nagrzewały się do czerwoności od długich rozmów i bezustannych smsów, jakie wszyscy rozsyłali sobie nawzajem i swym rodzinom w ojczyźnie. Mąż autorki także dostawał wiadomości przez cały dzień, ale nie czuł radości. Te życzenia to były zarazem kondolencje i gratulacje. Wiele osób robiło sobie nadzieję na rychłe zmiany ku lepszemu, lecz Oscar skwitował to krótko, mówiąc, że nic się nie zmieni.
Przy okazji wspomniano o próbach zamachu na Fidela (było ich wg rządu kubańskiego 638!), gdzie wymyślano wiele sposobów na zabicie Castro.

Szyndler przeplata te historie krótkimi relacjami ze zwykłego życia na Kubie. Nakreśla sytuację transportu z dzielnicy w której mieszka rodzina jej męża do innych zakątków (kierunek planowanej podróży pokazuje się dłonią, palec wskazujący skierowany w dół oznacza, że podróż ma być w obrębie dzielnicy. Trasy i cenniki są ustalone.

Dowiadujemy się, że wychowanie seksualne jest na Kubie obowiązkowe, co być może jest wręcz koniecznością, biorąc pod uwagę odważny styl ubioru tutejszych kobiet.

Przytacza historię Kubańczyka imieniem Yasser, który ani w Meksyku, ani w USA nie mógł znaleźć swego miejsca. Po 4 latach wrócił na Kubę, gdzie musiał przejść proces repatriacji, aby odzyskać utracone wcześniej prawa obywatelskie. Tu czuje się bezpiecznie. Choć irytuje go sytuacja ekonomiczna Kuby, wie, że nie umrze z głodu i zawsze będzie miał zapewnioną jakąś opiekę medyczną.

Czytelnik poznaje genezę exodusu Kubańczyków – najpierw porwany prom płynący do Regli, potem autobus wjeżdżający na teren ambasady Peru.
Rokiem balseros był rok 1994, zwany crisis de los balseros. Wtedy to najwięcej osób opuściło wyspę. Ile? Nie wiadomo, różne źródła podają różne dane.

Szyndler pisze też o operacji „Piotruś Pan”, gdzie wypowiadają się bohaterowie tamtego wydarzenia. Dzieci kubańskich opozycjonistów uzyskały obietnicę azylu w USA, wiele z nich opuściło kraj bez możliwości kontaktu z rodzicami. Trafiały bądź do krewnych zamieszkałych w USA, bądź do sierocińców.

Okazuje się ponadto, że nawet w Polsce są rządowi kapusie braci Castro, którzy śledzą publikacje o Kubie, jakie ukazują się na polskim rynku. Dowiadujemy się tego z fragmentu, w którym jeden z rozmówców autorki postanawia po namyśle wycofać swą zgodę na opisanie jego postaci w tekście. To z obawy o zostanie rozpoznanym, a proponowana przez Szyndler zmiana imienia i zawodu Kubańczyka spowodowałby, jego zdaniem, zbyt duże zmiany w jego wizerunku. Nie byłby sobą, jak wyjaśnia.

Szyndler rozmawiała też z uczestnikiem walk w Zatoce Świń. Człowiek ten podał parę szczegółów dotyczących operacji, ponadto skontaktował ją z Feliksem Rodriguezem, przewodniczącym stowarzyszenia weteranów z Zatoki Świń, ale przede wszystkim emerytowanym agentem CIA, i to nie byle jakim, bowiem jest tym, który zasłynął z pojmania legendarnego Ernesto Che Guevary. I to pewna sensacja, bo mamy okazję dowiedzieć się jakie były ostatnie chwile życia (i słowa) Guevary. Z pierwszej ręki.

Na końcu odrobina muzycznego buntu – spotkanie autorki z punkowym duetem o nazwie Porno para Ricardo, który tworzą Gorki Aguila i Lia Villares. Słyszałem o nich już wcześniej, w filmie dokumentalnym o Kubie widziałem fragment ich występu na balkonie mieszkania Gorkiego. Są jakby odpowiednikiem polskich kapel z okresu socrealizmu, krzyczących ze sceny o potrzebie wolności. W książce Gorki kieruje kilka gorzkich słów pod adresem Micka Jaggera, który wraz ze swym zespołem dał koncert w Hawanie. Jagger może swobodnie zaśpiewać co tylko chce, Gorki – nie. I to się chyba prędko nie zmieni.

Joanna Szyndler, Kuba-Miami. Ucieczki i powroty, Poznań 2018
ISBN 978-83-7976-972-8

P.S. Będąc w temacie Kuby chciałbym wspomnieć także o moim reportażu z pobytu w tym kraju. Książka powinna się ukazać na rynku pod koniec roku. Będzie sporo informacji i ciekawostek o Kubie. Trzymajcie kciuki i wypatrujcie książki!