W służbie dyktatora. Życie i ucieczka północnokoreańskiego agenta

Życie w totalitarnej Korei Północnej jest dla nas, Europejczyków, ludzi żyjących we względnie normalnym świecie, pełne zagadek. Niewiele wiadomo o realiach tamtejszego życia, bo władze pilnują, by nic co niewygodne nie przedostało się za kurtynę. Nie zawsze się to jednak udaje i wtedy świat ma okazję poznać różne sekrety mrocznej dynastii Kimów.

W październiku 1994 roku w Bratysławie ogłoszono zaginięcie północnokoreańskiego pułkownika, zarazem szefa jednostki ochrony osobistej Kim Dzong Ila. Pułkownik Kim Dzong Riul był odpowiedzialny za sprowadzanie do Korei opancerzonych limuzyn i zakup urządzeń podsłuchowych. Był tak ważną postacią, że w akcję poszukiwawczą zaangażowani byli agenci Korei, specjalnie w tym celu zwołani z Warszawy, ówczesnej siedziby centrali wywiadu tego państwa. Po wielu dniach poszukiwań pułkownik zostaje uznany za zmarłego, najprawdopodobniej w wyniku napadu rabunkowego, bowiem miał przy sobie sporą ilość gotówki. W swej ojczyźnie zostaje obwieszczony bohaterem a państwo finansuje wystawny pogrzeb.

Sprawa z czasem zostaje zapomniana, rodzinie pozostaje jedynie wspominanie zmarłego. Jednak w Austrii doszło do intrygującej sytuacji. Oto piętnaście lat po zaginięciu „zmarły” odżył. Postanowił się ujawnić i opisać kulisy tajnych operacji przeprowadzanych w Europie Zachodniej na polecenie Kim Dzong Ila.

Koreańczyk zgłosił się do pary reporterów, a jego relacja, choć wydaje się nieprawdopodobna, jest opisem smutnych losów Korei. Bohater książki przekazał autorom fakty ze swego życia, a nie było ono łatwe. Już jako dziecko cierpiące głód nauczył się polować na ptaki za pomocą zatrutego ziarna, by potem szybko usuwać ich żołądki z martwych ciał.

Jako syn członka partii Riul szybko dostaje pracę w drukarni partyjnej gazety. Pilnie się uczy, co jest zauważone i skutkuje wysłaniem go na studia inżynierskie do NRD. Pilność i bystrość dają też inny efekt – po kilku latach pobytu tam świetnie mówi po niemiecku. Osiągnąwszy świetne wyniki na studiach wraca do ojczyzny jako obiecujący inżynier, jednak czeka go inna praca niż ta, której się spodziewał.

Dobre robotnicze pochodzenie, przynależność do partii, sumienność sprawiają, że stopniowo awansuje, zostając ostatecznie wdrożony do tajemniczego „Projektu 63″. Dotyczy on montażu zabezpieczeń w instalacji wentylacyjnej podziemnej willi wodza położonej niedaleko stolicy, tak, aby ten był zabezpieczony przed ewentualnym atakiem nuklearnym. Takich willi wódz ma wiele w całym kraju, w każdej widać przepych, który szokuje.

Młody inżynier spełnia zadanie i tuż potem dostaje kolejne – ma przetłumaczyć instrukcje napraw i obsługi niemieckich limuzyn sprowadzonych dla wodza. Sprawdza się także i tu, co skutkuje wysłaniem go do stolicy Austrii po zakup rozmaitych urządzeń elektronicznych, niemożliwych do nabycia drogą oficjalną z powodu embarga nałożonego na Koreę Północną przez ONZ.

Pułkownik opisuje całą operację odsłaniając hipokryzję władz Korei ale także i firm zachodnich, nie wahających się przed zawieraniem transakcji z groźnym reżimem poprzez firmy-krzaki i pośredników w Europie. Podobną hipokryzją odznaczali się szefowie niemieckiego koncernu Mercedes Benz, którzy zgodzili się na miesięczny instruktaż pięciu północnokoreańskich inżynierów, po to by ci mogli potem przeszkolić personel techniczny obsługujący flotę pojazdów przywódcy Korei. Ba, koreańskie władze posunęły się nawet do tego, że polecono mu przetłumaczyć dokumenty o tematyce nazistowskiej, wcześniej należące do SS. Skąd je zdobyto i w jakim celu kazano przetłumaczyć, tego się nie dowiedział.

Nieustanny stres, naciski ze strony przełożonych, olbrzymi kontrast między życiem zwykłych Koreańczyków a życiem osób u szczytu władzy, ciągłe kłamstwa i donosicielstwo skłoniły Kim Dzong Riula do podjęcia decyzji o ucieczce. Starannie obmyślony plan zakończył się sukcesem, a bohater jest wolnym człowiekiem, choć zapłacił za to ogromną cenę. Nie ma kontaktu z rodziną, która przecież uważa go za zmarłego. Nie stać go na płatną opiekę medyczną więc musi ćwiczyć i hartować ciało by nie zachorować. Zrobił sobie wyliczenie maksymalnej dziennej sumy na żywność, podając zarazem bilans kalorii przy każdym produkcie żywnościowym. I tego się skrupulatnie trzyma.

Stale śledzi wiadomości ze świata, oczekując obalenia reżimu. Ma nadzieję, że ta książka stanie się ognikiem, który kiedyś w końcu roznieci wielki ogień rewolucji i zmiecie totalitarną władzę w państwie. Tylko czy to w ogóle możliwe?

Ingrid Steiner-Gashi, Dardan Gashi, W służbie dyktatora. Życie i ucieczka północnokoreańskiego agenta, Wrocław 2011
ISBN 978-83-62478-14-9