Słuchaj, Dzieweczko!

Słuchaj, Dzieweczko! Ona nie słucha,
Lecz pełna smutku drży i płacze
– Dlaczego płaczesz, me dziewczę drogie?
– Coś złego się stało z mym odtwarzaczem

Było tak pięknie, muza waliła
Prosto w me uszy, Chylińska ryczała
Lecz nagle straszna cisza nastąpiła
I jak ja teraz będę istniała?

Bez mej muzyki tak ukochanej
Na ulicy, w parku, w autobusie
Bez membrany tak rozedrganej
Dotyku słuchawki mej milusiej?

Tak być nie może, tak się żyć nie da
Bez empetrójek prosto w mych uszach
To przecież tak, jakby żyć bez chleba
Ja muszę czymś hałas uliczny zagłuszać!

Pójdę z tym sprzętem do serwisu
Albo nie, lepszy sobie kupię
Jak będzie trzeba, pójdę do komisu
Cena nie gra roli, i tak mam to w dupie

Liczy się muza moja ukochana
Tego też pragną bardzo moje uszy
Wtedy znów życie ruszy z glana
Bez przeżywania ciszy katuszy!

Słuchaj Dzieweczko, a może byś chciała
Gamy innych dźwięków zasmakować
Rzecz w tym, by dany cel osiągnąć
Lecz cennych komórek słuchowych nie atakować

Hmm… przez chwilę się namyślała,
najwyraźniej bijąc się z myślami
po czym w te pędy się udała
do… sklepu z odtwarzaczami