Jutro w Nowym Jorku. Rafał Brzoska o sobie i swoim biznesie

Lubię wizjonerów. Takich z krwi i kości, którzy uparcie dążą do ustalonego celu, nie poddając się z byle powodu. „Od kawałka papieru zaczyna się budowanie twierdzy” – to powiedzenie człowieka, który rzucił wyzwanie lwu. No, może nie dosłownie, bo owym „lwem” był monopolista w osobie Poczty Polskiej. I niemożliwe stało się możliwym – Dawid pokonał Goliata…

Wiara we własne siły to podstawa każdego biznesu. Gdy ma się dalekosiężny pomysł można wejść na rynek z przytupem, jednak wcześniej trzeba wyrobić sobie pozycję solidnego gracza. Rafał Brzoska w obszernym wywiadzie opowiada o początkach swej biznesowej działalności, którą zaczął jeszcze jako student, bowiem od zawsze pragnął sam sobie być szefem. Na kartach książki poznajemy jego drogę, którą zaczął jako… właściciel malutkiej trzyosobowej firmy zajmującej się… roznoszeniem ulotek, a którą skończył jako prezes dużej firmy Grupa Integer S.A., oferującej usługi In Post, a więc słynne paczkomaty. Iście rewolucyjny pomysł Brzoski.

Wbrew pozorom nie jest to jednak książka typowo biznesowa. W rozmowie poruszanych jest wiele spraw, padają także pytania z życia prywatnego, o jego czasy szkolne, również o jego hobby i marzenia. Okazuje się, że najmłodszy polski milioner nie był w młodości nikim nadzwyczajnym, nie był też szkolnym geniuszem. Co najwyżej wyróżniał się żyłką do interesów. Swoją ówczesną pasję – komputery PC przekuł na mały biznes, polegający na składaniu zestawów z części kupowanych na giełdzie komputerowej. Jak sam przyznaje, gry komputerowe lubi do dziś i w nielicznych wolnych chwilach czasem odpala któryś z ulubionych tytułów. Twierdzi, że gry strategiczne dostarczają czegoś więcej poza rozrywką – uczą przewidywania i myślenia wielopłaszczyznowego, co przydaje się czasem w życiu. A na pewno przydaje się przy prowadzeniu biznesu.

Kilka fragmentów to wypowiedzi jego mamy i kilku współpracowników. Z ich słów wyłania się obraz zwyczajnego chłopaka, który ma po prostu pasję połączoną z marzeniami, jest skory do walki o swoje, a zarazem nie wstydzi się przyznawać do popełnionych błędów. Cały czas się rozwija, czego skutkiem jest wejście jego firmy na rynki zagraniczne.

Według mnie Rafał Brzeska bezdyskusyjnie jest wizjonerem. Wyszedł naprzeciw oczekiwaniom użytkowników niesamowicie upraszczając procedury dostarczania i odbioru przesyłek. Stworzył coś, o czym nikt wcześniej nie myślał. I co najlepsze – udało mu się to na tyle, że paczkomaty znalazły się już w kilku krajach, choć nie wszędzie pod tą nazwą. A jego dotychczasowy rywal, monopolista – Poczta Polska? Też planuje instalowanie swoich maszyn o podobnym działaniu. Ale Brzoska nie wierzy w ich sukces. Zbyt wiele pieniędzy potrzeba na rozruch takiej inwestycji. No i raczej już na to za późno…

Niniejsza książka jest przykładem na to, że warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia. Nie trzeba od razu zakładać firmy, można zrobić coś drobnego, co do tej pory uznaliśmy za zbyt trudne, nierealne, odległe w czasie. Chcieć to móc, nieprawdaż?

Paweł Oksanowicz, Jutro w Nowym Jorku. Rafał Brzoska o sobie i swoim biznesie opowiada Pawłowi Oksanowiczowi, Warszawa 2015